Ekonomia dla Obywatela – nr 01 z 10

Źródło tekstu z góry przepraszam za naruszenie praw autorskich.

 

Ekonomia dla Obywatela

Walter Williams, 20 lipca 2005

W ostatnim semestrze zimowym, po raz pierwszy od 37 lat nie prowadziłem wykładów. Nie, nie przeszedłem na emeryturę. To był wolny semestr, nagroda za dwie kadencje sprawowania funkcji kierownika wydziału na George Mason University. Przerwa mi się należała po szefowaniu – pracy nie bardzo różniącej się od łączenia kotów w stada.

W czasie zimowego semestru zwykle nauczam teorii mikroekonomii na pierwszym roku studiów magisterskich. Uwielbiam nauczać, więc zdecydowałem że nie poświęcę się całkiem lenistwu, ale że napiszę kilka wykładów z podstaw ekonomii, specjalnie dla moich czytelników. Nazwę tę serię „Ekonomia dla Obywatela”.

Pierwszą lekcją z teorii ekonomii jest to, że żyjemy w świecie niedostatku (przyp. tłum.: Często w tłumaczeniach używa się słowa „rzadkość”, jednak „niedostatek” moim zdaniem lepiej trafi do przeciętnego Obywatela – nie ekonomisty). „Niedostatek” to sytuacja, w której potrzeby człowieka przekraczają jego środki, którymi te potrzeby może zaspokoić. Potrzeby człowieka uznawane są za nieskończone, a przynajmniej rzadko pojawiają się ich granice. Ludzie zawsze chcą więcej, niezależnie czy są to samochody, więcej jedzenia, więcej miłości, więcej szczęścia, więcej pokoju, lepsza opieka medyczna, czystsze powietrze czy więcej uprzejmości. Nasze zdolności i zasoby, dzięki którym możemy zaspokoić nasze potrzeby są rzeczywiście ograniczone. Istnieje przecież ograniczona ilość terenów, ziemi, pracowników i lat życia człowieka.

„Niedostatek” powoduje kilka problemów ekonomicznych: co produkować, kto ma otrzymać produkty, jak produkować i kiedy? Dla przykładu, wielu Amerykanów oraz osób zza granicy, marzy o własnym domu albo domku wypoczynkowym, położonym na wybrzeżu ciągnącym się przez tysiące mil stanów Kalifornii, Oregonu albo Waszyngton. Firmy transportowe chciałyby przeznaczyć część tego terenu na porty. Departament Obrony USA chciałby przeznaczyć część na tereny wojskowe. Najzwyczajniej w świecie, nie ma wystarczającej ilości wybrzeża, żeby zadowolić wszystkie potrzeby i pomysły na wykorzystanie. A to oznacza, że występuje konflikt między ewentualnymi właścicielami wybrzeża i pomysłami na jego wykorzystanie.

Jest kilka metod rozwiązania konfliktu. Po pierwsze, mechanizm rynkowy – niech ten, kto zapłaci najwięcej będzie tym, kto zdecyduje jak będzie używana jego ziemia. Po drugie, rozporządzenie rządu, w którym rząd dyktuje kto będzie użytkować ziemię i w jakim celu. Wreszcie, przemoc jest sposobem rozwiązania problemu kto posiada prawo użytkowania wybrzeża – niech ludzie wezmą broń i fizycznie je sobie wywalczą.

W takiej sytuacji, niektórzy mogą obłudnie powiedzieć: „Przemoc nie jest sposobem na rozwiązanie konfliktu!” Oczywiście, że nie jest. Decyzja o tym, kto ma prawo użytkować większość powierzchni Ziemi została podjęta przez przemoc (wojny). Kto ma prawo dysponować naszym dochodem, który sami zarobiliśmy jest częściowo ustalona przez przymus, pod groźbą przemocy. W rzeczywistości, przemoc jest tak skutecznym sposobem rozwiązywania konfliktów, że większość rządów chce posiadać wyłączność na jej stosowanie.

Jaka jest najlepsza metoda rozwiązywania konfliktów narastających wokół pytań – co produkować, jak i kiedy to robić i komu przekazać produkty? Czy jest to mechanizm rynkowy, rządowe rozporządzenia, prezenty czy przemoc? Zanim zaczniesz odpowiadać – co ja spróbuję zrobić w następnym wykładzie – weź pod uwagę, że to jest podstępne pytanie, na które łatwo da się nabrać wielu małolatów z drugiego roku a nawet niektórzy studenci ostatniego roku.

Osobiście uważam, że ekonomia jest nauką zabawną i cenną. Ludzie, którzy twierdzą, że stała się ich koszmarem po prostu nie mieli szczęścia spotkać dobrego wykładowcy. Ja stałem się dobrym wykładowcą dzięki wytwałym doradcom w czasie tudiów na UCLA (przyp. tłum.: University of California, Los Angeles). Profesor Armen Alchian, bardzo uznany ekonomista, dostarczał mi wielu zmartwień w czasie zajęć. Ale pewnego dnia, w czasie przyjacielskiej rozmowy prowadzonej w czasie cotygodniowych spotkań studentów fakultetu, powiedział mi tak: „Williams, prawdziwym testem, czy ktoś rozumie zagadnienie jest to, że potrafi lub nie potrafi wyjaśnić je osobie, która nie ma o nim zielonego pojęcia.” To jest wyzwanie, jakie lubię: sprawić, że ekonomia jest zabawna i zrozumiała.

Explore posts in the same categories: Ekonomia dla Obywatela

Comment:

You must be logged in to post a comment.