Znieśmy płacę minimalną

Sheldon Richman, maj 1996

tekst oryginalny

Mówiąc bez ogródek, jeśli pomimo wszystkich dowodów, które posiadamy, a które świadczą o szkodliwym działaniu przepisów o minimalnym wynagrodzeniu, ktokolwiek nadal nawołuje do zwiększenia jego poziomu, to albo w przykry sposób ma braki w wykształceniu ekonomicznym, albo jest demagogiem. Nie ma ucieczki od stwierdzenia, że jeśli za pomocą prawa ustalimy na coś cenę wyższą, niż ludzie uważają, że warto za to coś zapłacić, to ludzie nie będą tego kupować. W przypadku płacy minimalnej za pracę, oznacza to bezrobocie. Nie podnoście płacy minimalnej. Znieście ją.

Ci, którzy popierają podwyżkę, nawet nie zaprzeczają, że spowoduje to w niektórych przypadkach utratę pracy. Mówią, że strata miejsc pracy nie będzie „znacząca”. Straty innych osób zawsze są mało znaczące. Czemu miałyby one stanąć na drodze dobrym intencjom Prezydenta Clintona albo Ministra Pracy Roberta Reicha? Szczególnie niesmaczne jest zmniejszanie znaczenia utraty pracy, skoro dotknie ona najsłabiej wykształconych ludzi w kraju. Jeśli wyższe pensje będą wynikały z podniesienia płacy minimalnej, to tak naprawdę będą transferem pieniędzy od najbiedniejszych Amerykanów do dzieci klasy średniej oraz zamożnych Amerykanów. Rzekomi beneficjenci będą rzeczywistymi ofiarami.

Zarzuty stawiane przepisom o płacy minimalnej są tak często opisywane w teorii i potwierdzane danymi, że jest męczące ich powtarzanie. A więc, zamiast po raz kolejny to robić, zastanówmy się, co poparcie dla płacy minimalnej świadczy o osobach ją popierających. Mówi o nich dużo, i to nie są pochlebstwa.

Oto jest typowe stwierdzenie dla Roya Careya, szefa związku Teamsters (jednego z największych związkw zawodowych w USA, przypis Hip): „To jest wstrętne, szefostwo firm dostaje wielomilionowe premie, a nasz oporny Kongres trzeba siłą zmuszać, żeby chciał zapewnić minimalną płacę na poziomie 5,25 $ za godzinę”.

Tego typu zdania padają tak często, że ich głębsze znaczenie zwykle umyka uwadze. Pan Carey uważa, że Kongres powinien mieć na uwadze to, ile zarabiają ludzie. Tam, gdzie dostrzegana jest nierówność, tam, według niego rząd powinien coś z tym zrobić.

Jak to pasuje do często głoszonego poglądu, że nasza ekonomia opiera się na wolności do prowadzenia biznesu? W wolnej ekonomii, cena rzeczy, wliczając w to pracę, jest ustalana przez podaż i popyt. To oznacza niezliczone transakcje zawierane przez miliony ludzi – właściwie miliardy, bo żyjemy w globalnej eknomii. Na rynku nikt nie ustala płac, niezależnie czy chodzi o pracowników czy szefów korporacji. Są one końcowym wynikiem działań ludzi kupujących i sprzedających różne towary, oraz ludzi, którzy się od tego powstrzymują. Jeśli klientom nie podoba się produkt, szef firmy szybko straci swoją wielką pensję.

Są takie systemy, w których płace są świadomie ustalane przez urzędników. Przychodzą mi na myśl trzy z nich: komunizm, socjalizm i faszyzm. Żaden z nich nie ma dobrej reputacji u nas w kraju. Wręcz jesteśmy dumni z tego, że żaden z nich nigdy nas nawet odrobinę nie kusił, tak jak naszych europejskich kuzynów, a to dlatego, że te systemy nie tolerują osobistej wolności i wolnego wyboru dokonywanego przez konsumenta, czyli wartości, które tak wysoko cenimy. Nie jest przypadkiem, że te systemy były wybitnie nieudolne jeśli chodzi o dostatnie życie. Wzywanie Kongresu do ustalania cen jest namawianiem, żebyśmy naśladowali tamte znienawidzone systemy.

A więc dlaczego badania opinii wskazują, że przytłaczająca większość Amerykanów popiera zwiększenie płacy minimalnej? Pewnie dlatego, że zbyt wiele osób osądza ten pmysł po zamiarach, a nie po osiąganych wynikach. Obrońcom płacy minimalnej udało się wmówić ludziom, że ich zamiarem jest poprawa sytuacji ubogich pracowników a że zamiarem ich przeciwników jest obrona bogatych. Dlatego ten temat jest taką doskonałą pożywką dla demagogów.

Ktoś, kto nie ocenia po intencjach, może się zastanowić dlaczego związki zawodowe tak gorąco popierają płace minimalne, skoro członkowie związku zarabiają sporo powyżej płacy minimalnej ustalonej przez prawo. Ktoś, kto ocenia po rezultatach, może odkryć, że przepisy mają częściowo na celu zmniejszenie konkurencji ze strony gorzej wykwalifikowanych pracowników, przez stworzenie sytuacji, kiedy zatrudnienie dwóch lub trzech z nich jest zbyt kosztowne w porównaniu z zatrudnieniem jednego wykształconego pracownika należącego do związku.

Sposobem, żeby się uodpornić na demagogię jest – zapomnieć o zamiarach i patrzeć na rezultaty. (podkr. moje) Życzeniowe myślenie nie może zastępować jasnego myślenia. Płaca minimalna nie powinna być podnoszona. Powinna być zniesiona.

Explore posts in the same categories: Płaca minimalna

Comment:

You must be logged in to post a comment.