Pal jeśli chcesz i za to płać
Sheldon Richman, maj 1997
Słowo “tytoń” staje się powoli słowem niecenzuralnym. Firmy tytoniowe są atakowane ze wszystkich stron. Federalna Administracja Żywności i Leków chce zarejestrować tytoń jako narkotyk. Rządy niektórych stanów wytaczają procesy, aby odzyskać pieniądze przeznaczone na leczenie związanych z paleniem chorób u starszych ludzi. Spadkobiercy wieloletnich palaczy idą do sądu z pozwami o odszkodowanie za przedwczesną śmierć. Czasy dla biznesu nie należą do najszczęśliwszych.
Doszło do tego, że firmy negocjują ugody z kilkoma stanami, które w zamian za jednorazowe wielomiliardowe odszkodowania są gotowe zrezygnować z przyszłych procesów sądowych. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej od czasu, kiedy R. J. Reynolds wygrał w prywatnej rozprawie na Florydzie.
Wielkie kontrowersje towarzyszące tytoniowi pokazują jak bardzo przestaliśmy być społeczeństwem ludzi odpowiedzialnych za samych siebie. Pokazuje też, jak bardzo przestaliśmy posługiwać się zdrowym rozsądkiem. Przede wszystkim, przecież nikogo nie zmusza się, żeby zaczął palić. To jest jego własny wybór. Zazwyczaj pierwszy papieros nie jest przyjemny. Jeśli już można mówić o zmuszaniu kogoś do czegoś, to raczej, że ten ktoś zmusza się sam, żeby zapalić swojego drugiego papierosa w życiu. To trochę absurdalne, żeby po trzydziestu – czterdziestu latach palenia, wytaczać sprawę sądową koncernowi tytoniowemu. Od lat 60-tych (XX. wieku) paczki papierosów zawierają ostrzeżenie, że palenie może być szkodliwe dla zdrowia. Już w XIX. wieku zostało ukute, mające zniechęcić do palenia, określenie “papieros to gwóźdź do trumny”. W 1607 roku król Jakub I powiedział: “tytoń jest szkodliwy dla płuc”. To są chyba wystarczające informacje, żeby móc stwierdzić, że palenie jest związane z pewnym ryzykiem.
To prawda, że firmy tytoniowe zaprzeczały, że istnieje niebezpieczeństwo. Naukowe dowody mówiące o przyczynach powstawania chorób mogą być wieloznaczne, zwłaszcza w początkowych etapach badań. Korelacja nie oznacza jeszcze przyczyny. Ale nawet, jeśli założymy jak najgorsze intencje firm tytoniowych, to jak widzieliśmy, nie były one jedynym źródłem informacji. W ostatnich latach palacze zwykle przeszacowują ryzyka związane z paleniem. A więc ludzie, mimo, że wiedzieli i wiedzą o ryzyku, wybrali że będą nadal palić.
Ale zaraz, czy wybrali, czy też może byli uzależnieni od nikotyny przez szubrawców pracujących w przemyśle tytoniowym? Tutaj napotykamy na kłopoty związane ze znaczeniem poszczególnych słów. Można dość łatwo stworzyć nawyk palenia papierosów, ale to nie jest ta sama rzecz, co uzależnienie. W związku człowiek – papieros, aktywnym czynnikiem jest człowiek. To człowiek przyzwyczaja samego siebie do palenia papierosów, a nie papierosy przyzwyczajają człowieka. A to jest duża różnica.
Co więcej, niektórzy skutecznie ludzie rzucają palenie, i to często bez żadnej pomocy. Dookoła nas jest więcej byłych palaczy niż palaczy. Być może jest trudno przestać, ale to nie jest niemożliwe. Ludzie dokonują wyboru, kiedy zaczynają palić. Ludzie dokonują wyboru, kiedy nie przestają palić. Jeśli jest to dla nich wystarczająco ważne, to ludzie dokonują wyboru - przestają palić.
Prywatne pozwy przeciwko koncernom tytoniowym są smutnym znakiem naszych czasów: kiedy coś ci pójdzie źle, podaj kogoś do sądu.
Sprawy sądowe wytaczane przez Medicare (program ubezpieczeń medycznych w Stanach Zjednoczonych) są jeszcze bardziej bezsensowne. Teoretycznie choroby, na które cierpią starsi wiekiem palacze, powodują że Medicare brakuje pieniędzy. A więc bogate firmy tytoniowe powinny zapłacić. Co za zbiór niedorzeczności!
Czemu firmy powinny płacić? Kiedy ludzie chorują na serce, rządy stanowe nie sądzą się z hodowcami bydła ani z firmami pakującymi mięso. Jest więcej niż prawdopodobne, że ludzie, umierający przedwcześnie z powodu palenia, wręcz oszczędzają pieniądze podatników. Ci ludzie nie będą latami przebywać w kosztownych domach opieki ani leczyć się na znacznie droże choroby, jak Alzheimera. Może więc firmy tytoniowe powinny dostawać premię.
Kongresowe Biuro Budżetowe kilka lat temu próbowało odpowiedzieć na pytanie, o ile powinien zostać podniesiony podatek nałożony na papierosy, żeby zrekompensować koszty medyczne ponoszone przez społeczeństwo z powodu leczenia palaczy. Wnioski były oszołamiające: żeby rzeczywiście odzwierciedlić te koszty, stwierdziło Biuro, podatki powinny zostać obniżone.
Najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu kosztów byłoby zniesienie Medicare (składki zdrowotnej) i innych obowiązkowych, finansowanych przez podatników form leczenia. Niech ludzie sami wykupują ubezpieczenie zdrowotne i płacą dodatkowe składki związane z paleniem. Taka polityka byłaby najbardziej odpowiednia dla wolnego społeczeństwa. Jak mówi stare hiszpańskie przysłowie: Bierz to, co chcesz i za to płać.
2007-10-5 at 1:43
[...] Original post by ekopozytywizm [...]